Czuję potrzebę wyrażania siebie w tej chwili, tego, co czuję, co myślę.. Ale skoro dla lepszego zrozumienia mnie “teraz”, postanowiłem sięgnąć i przedstawić siebie z wcześniejszych lat, powracam zatem do przerwanego wątku.
Skąd czerpię tę wiedzę? Aż takiej pamięci nie mam, by wiedzieć, co i jak wtedy myślałem. Korzystam z notatek, które wtedy sporządziłem. Mam je w zeszycie, który został opatrzony napisem: Bardzo proszę nie czytać tego zeszytu, gdyż zawiera on sekrety duszy. Jesteście więc wyróżnieni, mając do niego wgląd, oczywiście za moim przyzwoleniem.
“Zatem powodowany głosem, który mnie wzywał: “Pójdź za Mną”, po cudzie, który przydarzył mi się na maturze, złożyłem dokumenty w sekretariacie powołań, co było kropką nad “i”, podpisem pod dokumentem, który potwierdza jego ważność. Skoro tak, więc trzeba czynić starania, przygotować się do nowicjatu, a jeszcze wcześniej do prenowicjatu. Dokumenty zawiozłem osobiście. Nie zastałem zbyt wielu ojców. Wreszcie furtianowi udało się jednego z nich przywołać. Jemu to zostawiłem dokumenty i obiecał przekazać je odpowiedzialnemu za te sprawy ojcu, skoro tylko wróci. Tak też uczynił, ponieważ niebawem otrzymałem wiadomość na temat dowicjatu i prenowicjatu oraz informację, że zostałem przyjęty.
Ojciec katecheta w IV klasie NSD podał trzy rady, które – jak mówił – dobrze jest spełnić, aby stawać się prawdziwie świętym zakonnikiem..”
Chcecie wiedzieć jakie? Zapraszam Was tu ponownie.
A co do przypadków w życiu, to przekonałem się, że nie ma ich. Wszystko do czegoś prowadzi.. Kiedyś okaże się do czego. Ale ten temat także rozwinę w późniejszym czasie. Zapraszam.










