Moje wędrowanie…

Każdy może tu w kulturalnych słowach napisać coś o sobie..

Fotografia moją pasją styczeń 12, 2008

Zaszufladkowany do: Rafael — rafallk @ 12:54

Fotografia zawsze była moim zainteresowaniem. Już jako dziecko dostałem swój pierwszy aparat SMENA 8M. I zaczeło się chodzenie po lasach, fotografowanie wszystkiego, co się dało sfotografować. Siedzenie w ciemni, eksperymentowanie. Było to jednak ograniczone, ponieważ zarówno filmy, jak i papier fotograficzny i odczynniki fotograficzne – wszystko to było dość drogie – przynajmniej jak na nastolatka, który nie ma przecież swoich dochodów.

Rozwój w dziedzinie fotografii pozwala dziś na więcej eksperymentów. Mamy aparaty cyfrowe, komputery zamiast ciemni.. Łatweij osiągnąć zamierzony efekt praktycznie unikając kosztów.

Od czasu, kiedy wszedłem na drogę fotografii cyfrowej, zrobiłem ponad 20 tysięcy zdjęć. Nie byłoby to możliwe w fotografi tradycyjnej. Przeliczałoby się to na całe stosy kliszy, których nawet pomijając ogromne koszty, nie byłoby wiadomo, gdzie potem przechowywać, jak katalogować, przechowywać, by w razie potrzeby odnaleźć jakieś zdjęcie. Dziś jest to wszystko bardzo ułatwione. Wszystkie zdjęcia w jednym miejscu, kmożliwość udostępnienia, czy zaprezentowania swych prac w internecie, bez konieczności kłopotliwego “odbijania” na papier i przesyłania tradycyjną pocztą.

Dla większości ludzi to, o czym piszę, jest rzeczą zupełnie naturalną i nie wzbudza już takiego podziwu. Każdy jednak pamiętając poprzednie techniki “robienia fotografii” i kto sam w ciemni fotograficznej przesiedział jakąś tam – nawet niedużą liczbę godzin, z pewnością z wielką wdziecznością patrzy na ludzkie osiągnięcia w tej dziedzinie. Nie chcę powiedzieć, że fotografia na tzw. klisze jest zła i już zupełnie wyparta przez cyfrową. Sam jeszcze ciągle mam cały sprzęt potrzebny do pracy w ciemni i gdzieś w odpowietrzonych pojemnikach są jeszcze gotowe odczynniki – o ile się jeszcze nie utleniły i nie straciły swych właściwości. Jeszcze nie tak dawno robiłem tą metodą zdjęcia swojemu najstarszemu synkowi, a ma dopiero 3 latka. Ale wted miałem jeszcze legendarny model analogowej lustrzanki - NIKON FM2. Potem go sprzedałem i to po bardzo korzystnej cenie. Ale doświadczenia zdbyte w fotografii aparatem lustrznym przydały się w późniejszym czasie.

Ogólne zasady ekspozycji, głębi ostrości, czułości, czy kadrowania znałem już z wcześniejszego okresu. Teraz, co pozostawało, to tylko praktyka, praktyka, praktyka…

Był kompaktowy Canon S1 IS – z nieco lepszych modeli, pozwalających na ręczną modyfikację niemal wszystkich ustawień. Jak to w tego typu cyfrówkach, było to dość trudne, nieraz ukryte gdzieś w czeluściach MENU, ale możliwe. Ale co najważniejsze – skończyło się oszczędzanie na robieniu zdjęć.. 10-krotny zoom optyczny nawet przy matrycy 3.2Mpiksela dawał nawet spore możliwości.

Początkowo wydało się, że szczyt moich fotograficznych marzeń został osiągnięty, ale przeglądałem zdjęcia w internecie, wiedząc, jakim aparatem były robione, nabierałem przeświadczenia, że jednak aparaty lustrzane są na miarę profesjonalistów. Nie żebym się za takiego uważał, ale zawsze lubiałem mieć dobry sprzęt. Lepiej niech ma jedną funkcję więcej, niż jest mi potrzebne, niżby miał mieć jedną za mało. Początkowo nieśmiałę i nawet nienawane do końca marzenia przybrały formę NIKONA D80 + obietyw 18-130 i 70-300. To właśnie z tego aparatu zdjęcia wstawiłem w tekście tej notki.

eR.

 

Leave a Reply