Moje wędrowanie…

Każdy może tu w kulturalnych słowach napisać coś o sobie..

Jak łatwo się wydaje pieniądze… styczeń 2, 2008

Zaszufladkowany do: Rafael — rafallk @ 11:59

Miałem ku temu okazję dzis się przekonać… Zresztą nie tylko dziś..

Ostatnio mam wrażenie, że tylko to robię.. Rachunek za rachunkiem. Dawniej nawet nie zdawałem sobie sprawy, że np. sprawa ogrzewania to są takie koszty… Sama instalacja mnie już niemal pogrążyła, a teraz jeszcze trzeba płacić za gaz. No niby wszystko normalnie, ale ostatnio jakoś się nazbierało tych wydatków. No bo wiadomo – Święta, prezenty. Na domiar złęgo jeszcze w grudniu wypada mi płacenie OC. No właśnie! Fjanie! Cieszyłem się, że w tym roku będę miał niższe opłaty, no bo wiadomo – bezwypadkowa jazda itd.. No i niestety – dała się we znaki nasza polska rzeczywistość.. 10% zniżki owszem przyznali, ale za to zwiększyła się składka bazowa.. Tak że w efekcie zapłaciłem więcej, niż w tamtym roku. Na szczęście tylko o 2 zł. Ale i tak nie byłem zachwycony. Ciekawe, czy w przyszłym roku też tak będzie.

No i tam od razu kolejna niespodzianka. Gdy podawałem dowód rejestracyjnySpostrzegłem, że właśnie skończyły mi się badania techniczne pojazdu. I to ile? Ponad dwa miesiące temu! A ja tyle Polski przejechałem nawet się tym nie martwiąc, bo oczywiście żyłem w błogiej nieświadomości. No masz… Więc czym prędzej postanowiłem to załatwić. Nie miałem za bardzo prawa takim samochodem bez badań poruszać się po drogach, ale skoro tyle tysięcy km zrobiłem, to te 20 dodatkowo nie zawadzi.. Na sazczeście obyło się bez rutynowej kontroli drogowej, bo byłyby kolejne wydatki, a tak tylko 100 za badanie. I kolejny rok do przodu. I nawet dwa miesiące do przodu. Pojecjałem zapłacić za wodę, ścieki itd. Kolejne 100! Odwiedziłem kierownika budowy – 200! Pojechałem do gazowni po fakturkę.. No tu już nie piszę ile, ale to już liczba czterocyfrowa.. I jeszcze przy okazji sprawdziłem, że okres ważności gaśnicy także się wykończył..

Aj.. Pierwsza notatka i taki pesymizm z niej bije. Może jestem pesymistą? Sam nie wiem.. Mało się ostatnio nad sobą zastanawiam, tłumacząc to tym, że nie mam czasu… Bo faktycznie nie mam go za dużo, ale podobno ci, którzy tak mówią, najwięcej go tracą. Pewnie tak, jak ja teraz.. Powinienem robić właśnie coś innego, a ja piszę jakiegoś durnego bloga.

A tak serio nie uważam bloga za durny.. Dawniej pisałem sporo, ale bardziej tradycyjnie – w zeszytach. Zapisałem ich kilka. Takie pisanie ma wiele plusów. Oczywiście nie takie, jakiego dałęm tutaj wyraz. Choć może też ma jakieś znaczenie, ale bardziej chodzi mi o takie przemyślenia związane ze swoim życiem, itp.. Mam nadzieję, że jeśli znajdę trochę czsu dla siebie, to również się tu takie pojawią.

eR.

 

Leave a Reply